To co słabe

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie». (Mt 11,25-30)

schody-29-04-2016

Ile razy czytam ten fragment, najpierw ochoczo potwierdzam: tak, to cudowny zamysł – objawienie mądrości „prostaczkom”, ale zaraz potem pojawia się myśl: zaraz – wcale nie czuję się „prostaczkiem” – studia, lektury, praca i tak dalej…

A Ewangelia przecież jest dla wszystkich, dla każdego, mam w Niej odnajdywać Boże przesłanie na każdą chwilę życia, bez uciekania w stylu: mnie to nie dotyczy, więc jak? Gdzie szukać?

I już wiem: „prostaczkiem” we mnie może być to, co słabe. Słabe zawsze albo właśnie w tej chwili życia. Słabość, z którą sobie nie radzę albo zniechęcenie i poczucie braku siły czy entuzjazmu w odniesieniu do konkretnej sytuacji.

Siła, konsekwencja, radość z dążenia do celu pojawia się i znika – jakże chwiejna byłaby budowla na nich postawiona i od nich uzależniona!

Jakaś forma słabości jest we mnie zawsze i na tym właśnie chce budować Bóg! „Objawił (…) te rzeczy” prostaczkom – czyli dał do nich dostęp, dał się poznać…

„Ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny” – napisze św. Paweł. Nie mam szukać słabości „na siłę” – zresztą ona sama mnie znajdzie – ale mam pamiętać, że na mojej bezsilności może budować Bóg.

Udostępnij na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *