Marcin Szczygielski: Arka czasu

Zdjęcie: Wydawnictwo StentorWciąga. W jaki sposób? Trudny temat, dziecięcy bohater, niemożność sprawdzenia sobą opisywanej rzeczywistości… Mam opory, żeby o książkach oddających tak bolesne doświadczenia pisać, że „wciągają”, chyba że moja wiedza o nich może stać się wyrazem szacunku…Nie potrafię czytać spokojnie o trudnych doświadczeniach dzieci, a jednocześnie wiem, że tak jak złodziejka książek mogą stać się bohaterami niezwykłymi, że po zakończonej lekturze zostanie w czytelniku coś więcej niż tylko świadomość. Zostaną emocje.

Dziewięcioletni Rafał, bohater Arki czasu jest taką właśnie postacią. Jakby stworzoną dla swoich rówieśników, którzy będą chcieli dowiedzieć się, jak wyglądała rzeczywistość warszawskiego getta 1942 roku.

Rysy bohatera i kształt powieściowej rzeczywistości są na tyle wyraźne, by zaspokoić dziecięcą ciekawość, a jednocześnie na tyle delikatne, by młodego czytelnika nie przerazić, nie przygnieść tą wiedzą.

W twórczości o tematyce wojennej nierzadki to sposób, zaczerpnięty zapewne z tragicznej rzeczywistości, oswajania dziecka z hukiem nalotów, bombardowaniami, koniecznością ucieczki, biedą, głodem i ciągłym ukrywaniem się: powiedzieć mu, że to elementy gry, zabawy, coś bardzo umownego.

Przypomina mi się choćby film Roberta Benigniego Życie jest piękne, który zresztą bardzo mi się nie podobał. Tu – w Arce czasu – taki sposób tłumaczenia rzeczywistości przez dziadka jakoś nie razi, nie wywołuje wrażenia przekraczania granicy dobrego smaku.

Być może dzięki tym dziadkowym opowieściom Rafał znajduje w sobie siłę, by za murami getta nie tylko przetrwać, ale by pomagać. Wyobraźnia! To dzięki niej może przenieść się w czasie, jak Podróżnik z Wehikułu czasu Wellsa. Uciekając przed Morlokami przedostaje się na powrót na teren Dzielnicy (getta), aby pomóc dziadkowi.

Arka czasu mogłaby posłużyć jako przewodnik – wędrówka poza getto, a także wędrówki do jedynego miejsca, do którego Rafał mógł chodzić samodzielnie, czyli do biblioteki, zostały opisane bardzo dokładnie, nazwami ulic i znajdującymi się przy nich budynkami. Wyobrażam sobie taką wyprawę po wspólnej lekturze.

Czy podczas lektury zastanawiacie się nad wiekiem autora, jeśli dotychczas go nie znaliście? Kiedy zobaczyłam zestawienie zachowania współczesnych nastolatków i tych z okresu wojennego, pomyślałam, że autorem musi być ktoś, kto sam pamięta tamte czasy ;-)

Nie pamięta, a tym zestawieniem wzbudził mój szacunek.

Przeczytajcie z dziewięcio- dziesięciolatkiem (może czytać samodzielnie – czcionka jest nieco większa) i posłuchajcie pytań, które Wam zada…

Polecam:

  • miłośnikom książek (biblioteka!)
  • miłośnikom wędrówek (warszawskie ulice)
  • rodzicom, którzy nie wiedzą, jak zacząć rozmowę o wojnie

 

Udostępnij na Facebooku

Written by Ola

Autorka tego wpisu stworzyła workbooka zawierającego praktyczne ćwiczenia dla kobiet, pomocne w sytuacji, gdy mamy problem z jedzeniem pod wpływem emocji: "Jem kiedy mi źle". Więcej o ebooku przeczytasz na blogu Zaczynam Teraz

2 comments to “Marcin Szczygielski: Arka czasu”
  1. Coś dla mnie. Lubię takie książki. Mam taką jedną z 78 roku chyba. 500 stron wzruszających ale i strasznych historii z II wojny światowej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się na bezpłatnyKurs Bez Słodyczy