Andrzej Maleszka: „Pojedynek” oraz „Gra”

Zdjęcie: Wydawnictwo ZnakPiszę o nich razem, bo czytaliśmy dwa ostatnie domy Magicznego drzewa jeden po drugim, zresztą w odwrotnej kolejności. – Mamuś, jeszcze jeden rozdział, jeszcze jedna strona – słyszałam co wieczór, kiedy po prawie godzinnej (głośnej!) lekturze zaczynałam tracić głos.Reakcja moich kochanych słuchaczy to dla mnie jedna z najlepszych rekomendacji tych książek :) Przyznaję, że sama bardzo lubiłam lekturę całej serii Magicznego drzewa. Połączenie przyjacielskich relacji między bohaterami, ich reakcji na niebezpieczeństwa, solidarnej walki i ponoszenia konsekwencji oraz zarysowanie bohatera tak zwykłego i jednocześnie tak bliskiego małym czytelnikom (uff… jakie długie zdanie…) okazało się świetnym posunięciem.

To było oczywiste – widok Gry na bibliotecznej półce oznaczał, że wrócę do domu z większą ilością książek, niż planowałam. Nihil novi. Gdy byliśmy już w połowie lektury, dowiedzieliśmy się o Pojedynku. Przyznaję, że taka kolejność czytania bywała myląca ;)

Kiedy porównuję oba tomy, widzę wyraźnie, że w Pojedynku więcej jest grozy, niebezpieczeństwa i bardzo realnych konsekwencji jednej głupiej decyzji Kukiego. Może patrzę na to zbyt „moralizatorsko”, ale dla mnie to genialny przykład sytuacji, w której jedno kłamstwo połączone z chęcią chwilowego (!) ułatwienia sobie sytuacji pociąga za sobą nieprzewidywalne skutki. Doświadcza ich nie tylko sam Kuki, który wypowiedział życzenie stwarzające klona, ale także jego przyjaciele: Gabi, Blubek i Budyń.

Na marginesie: podczas lektury udało mi się ani razu nie wypowiedzieć głośno: „a widzicie?” ;) Żywiołowe reakcje moich dzieci i powtarzane często „a ja bym…” utwierdzały mnie w przekonaniu, że wcale nie muszę tego mówić.

O ile Pojedynek to walka w moim odczuciu najgroźniejsza z dotychczasowych (tonący zamek na wyspie, brak możliwości kontaktu), o tyle Gra to uwypuklenie przyjacielskiej solidarności i gotowości do zrezygnowania z tego, co byłoby wprawdzie wygodne, ale przyjacielowi groziłoby poważnym niebezpieczeństwem.

Zdjęcie: Wydawnictwo ZnakTak jak w poprzednich częściach, tu również pojawiają się mało sympatyczni bohaterowie – Zula i Nikodem, którzy przy dzielnej trójce bardzo wiele nauczą się o przyjaźni.

Kilka razy miałam łzy w oczach – „matczyne” sceny bardzo mnie wzruszały. Czy nie reagowałybyście podobnie, drogie Mamy, czytając na przykład, że mama zawsze, ale to zawsze, nawet w największych ciemnościach rozpozna swoje dziecko? No właśnie.

Obie części dobrze się kończą, co szczególnie dla młodego czytelnika ma ogromne znaczenie. Zło zostaje pokonane, pozytywni bohaterowie zwyciężają, bogaci w trudne i wzmacniające doświadczenia.

Czekamy na kolejną część – jeśli się nie ukaże, czekają mnie kolejne wieczory „z chrypką” znów od pierwszego tomu ;)

 

 

 

 

Udostępnij na Facebooku

Written by Ola

Autorka tego wpisu stworzyła workbooka zawierającego praktyczne ćwiczenia dla kobiet, pomocne w sytuacji, gdy mamy problem z jedzeniem pod wpływem emocji: "Jem kiedy mi źle". Więcej o ebooku przeczytasz na blogu Zaczynam Teraz

2 comments to “Andrzej Maleszka: „Pojedynek” oraz „Gra””
  1. Moja mała jest jeszcze za mała na „Magiczne drzewo”, ale widzę, że to tak świetna seria, że na pewno jej kiedyś poczytam :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się na bezpłatnyKurs Bez Słodyczy