Elżbieta Szwajkowska, Witold Szwajkowski: Na każdą porę roku

Zdjęcie: Wydawnictwo HarmoniaBliskość – po to jest wspólne czytanie z dzieckiem, żeby mały słuchacz mógł jej doświadczyć. I ty też… Przypomnij sobie tę ciszę zasłuchania, kiedy syn czy córeczka wpatrywali się w ciebie jako jedyne źródło informacji o dalszych losach bohaterów :)

Do rymowanek Na każdą porę roku będziesz siadać z dzieckiem jak do wspólnego zadania – i oboje dowiecie się z nich czegoś nowego. Nawet jeśli zaczniecie lekturę z daleka od siebie, miejsce na twoich kolanach prędzej czy później zostanie zajęte i dopiero to będzie prawdziwe wspólne czytanie ;)

Możecie zacząć od rymowanek i wtedy dziecko pozna (utrwali sobie) sporo określeń dotyczących przestrzeni czy kierunków (a więc tego, co można zobaczyć), a także  nazw – zwierząt, przedmiotów, roślin, warzyw. Możecie też zacząć od rysunków (na stronie formatu A4 mieści się całkiem duża ilość elementów) i przekonać się, na które ich fragmenty dziecko zwróci uwagę w pierwszej kolejności.

Pytania obok tekstu (kolorowe i tez rymowane) odnoszą się do tego, czego bezpośrednio nie widać – tu raczej widzę pole do popisu dla dziecięcej wyobraźni, emocji, czasem umiejętności matematycznych i… tego wszystkiego, co się w danej chwili dziecku przypomni. Ileż ważnych przeżyć, doświadczeń, wspomnień naszych dzieci poznałam tak „przy okazji”…

Komentarze pod rymowankami moim zdaniem nadają się zdecydowanie bardziej dla ucznia niż dla przedszkolaka (choć książka w założeniu przeznaczona jest dla tej młodszej grupy). O ile określenie „fok żagiel” (nie znałam go :-)) czy wyjaśnienie, dlaczego szop bywa nazywany „szopem praczem” może zainteresować przedszkolaka, to już wiedza związana z klimatem czy półkulami wymaga już chyba starszego (niż przedszkolny) wieku. Te komentarze (poza paroma wyjątkami – o czym za chwilę) ogromnie mi się podobają także ze względu na wnioski po dokładnej obserwacji obrazka.

Moja radość z lektury nieco przygasła, gdy czytałam rymowanki poświęcone „Dyni”, „Alchemiczce” czy „Wróżce” w części jesiennej. Myślę, że dla współczesnych maluchów „zagraniczny lakier” (do włosów) nie jest już synonimem tego co „lepsze”, choć sama oczywiście doskonale pamiętam niemal legendę zakupów choćby w Pewexie ;)

Jeśli miałabym czytać z dziećmi te rymowanki, to raczej polemicznie. Inna sprawa, że z moimi małymi uczniami już mogłabym sobie pozwolić na taką lekturę. Zamiast „zwyczaju Helloween” i wyjaśnianiu, co to znaczy „znać się na czarach” wolałabym rozmawiać z nimi o polskiej tradycji pierwszych listopadowych dni. Ze względu na wiosenny i letni przyrodniczy porządek zabrakło mi tu bardzo rymowanek choćby o wyprawach do lasu, zbieraniu grzybów czy przygotowywaniu jesiennych przetworów. W moim odczuciu byłyby one bardziej „na miejscu”.

Przejście do części zimowej oznacza powrót do ciekawych dla mnie wierszy, nauki wnioskowania i ćwiczenia spostrzegawczości.

Trochę się „zgubiłam” czytając „zimowe” komentarze – ponieważ wcześniej stanowiły dla mnie raczej wyjaśnienie, odsyłające do faktów, niemal całkiem poważnie zaczęłam się zastanawiać, czy to prawda, że Mikołaj „sam produkuje rózgi”… ;) Ale ponieważ we wstępie Autorzy zastrzegli sobie, że komentarze są „żartobliwe”, przyjęłam, że nie muszę ich czytać ze śmiertelną powagą :)

Baaaaardzo przydałby się w książce spis treści, ułatwiający odnajdywanie poszczególnych rymowanek. Pewnym ułatwieniem może być oczywiście ich układ odpowiadający porom roku, ale i tak w obrębie każdej z nich trzeba przekartkować kilka stron, aby dotrzeć do tego ulubionego.

Polecam tym z was, którzy liczą na książkę, do której chętnie się wraca i którą można wykorzystać na różne sposoby – od poznawania słownictwa, poprzez umiejętność analizowania, wnioskowania aż po docieranie do tego, co dziecku jest bliskie, co budzi jego emocje i co ma okazję wobec was wypowiedzieć.

PS. I potraktujcie poważnie odautorską zachętę do zapoznania się z rymowankami przed głośną lekturą dla dziecka – żeby nie było, że nie mówiłam ;)

Wpis powstał z inicjatywy Autorów – Państwa Elżbiety i Witolda Szwajkowskich, jako wpis reklamowy. Wszelkie wyrażone tu opinie są wynikiem moich własnych odczuć po lekturze.

Udostępnij na Facebooku

Written by Ola

Autorka tego wpisu stworzyła workbooka zawierającego praktyczne ćwiczenia dla kobiet, pomocne w sytuacji, gdy mamy problem z jedzeniem pod wpływem emocji: "Jem kiedy mi źle". Więcej o ebooku przeczytasz na blogu Zaczynam Teraz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *