Nick i Kanae Vujicic: Miłość bez granic

Różne mogą być granice, a najtrudniejsze do pokonania bywają te, które sami sobie stawiamy, pozostając w swoim „nigdy” albo „zawsze”. Nick Vujicic, który – jestem o tym przekonana – bez doświadczenia żyjącego Boga nie potrafiłby uczynić ze swojej niepełnosprawności narzędzia chwały, zaświadcza o tym  jak „niemożliwe” w jego życiu stało się faktem.

vujicic-milosc-bez-granic

Choć fragmentami brzmi jak poradnik dla młodzieży, jest przemawiającym świadectwem, że „Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8,28). We wszystkim…

Najbardziej ujmujące było dla mnie każde przyznanie Autora, że w  rodzinnej codzienności nie zachował się tak, jak powinien i ten małżeński dwugłos, pokazujący spojrzenie z obu stron.

Najbardziej poruszająca – droga, jaką musiał przebyć, przedzierając się i wydostając z tego wszystkiego, co bolało – i nadal boli i co wymaga uznania własnej bezradności. Trzeba być silnym, żeby móc przyznać: „nie potrafię”.

Od jakiegoś czasu fascynują mnie w ludzkich historiach te ułamki chwil, kiedy „pokonany” wraca na drogę, o której wie, że wiedzie w dobrym kierunku. Wtedy ze zwyciężonego znów staje się zwycięzcą.

Takie decyzje stają się miarą wielkości, a równocześnie – paradoksalnie – pokazują, jak bardzo wszyscy mamy do niej dostęp. Tylko tyle i aż tyle – decyzja i krok naprzód.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *