Park Miniatur, czyli co zobaczysz między budowlami

Nie jestem typem wędrownika i raczej trudno mi się gdziekolwiek wybrać. Pakowanie i nieznajomość miejsca działają na mnie zniechęcająco. Wolę „mentalne podróże” i labirynty przemierzane w wyobraźni dzięki lekturom.

Jeśli się jednak już gdzieś wybiorę i znajdę „coś” dla siebie, przestrzeń sprzyjającą rozmyślaniom i wewnętrznym wędrówkom, symbole ułatwiające spojrzenie poza widzialną rzeczywistość – doceniam, cieszę się i czerpię garściami :)

Świętokrzyski Park Miniatur zaskoczył mnie okolicznościami sprzyjającymi rozmyślaniom – nie spodziewałabym się ich między parkiem linowym, kolejką a bungee ;)

Przywitał nas widokiem kolorowych parasolek – pięknych i kolorowych dzięki przebijającemu przez nie słońcu:

parasolki

A ja pomyślałam, że na naszej drodze (dokądkolwiek) możemy sobie całe nasze „niebo”, czyli to, co wielkie, ważne i prawdziwe zasłonić takimi „parasolkami”. Czymś kolorowym i ładnym, ale jednak przysłaniającym prawdę.

Światło słoneczne, czyli odblask prawdy nadal będzie do nas docierał, ale spowoduje, że pod stopami zobaczymy tylko cienie. Nie „opalimy” się, ale też nie będziemy mieli szansy doświadczyć, czym jest ciepło prawdziwych promieni dotykających skóry.

Wędrówka w górę, obok budowli Watykanu, Białego Domu, Wieży Eiffla czy Mostu Weneckiego była cudna :) Kiedy niemal na samym szczycie odwróciłam się, żeby zobaczyć drogę, jaką przeszłam, zobaczyłam taką panoramę:

imitacje-i-gory

Imitacje budowli i miejsc, a w tle – górskie pasma :) Te pierwsze były bliżej i niemal na wyciągnięcie ręki, góry – dużo dalej, a przecież prawdziwsze…

Na czym się w życiu wolimy zatrzymać – na bliższych i łatwiejszych do „osiągnięcia” imitacjach czy na wypatrywaniu i wędrowaniu do prawdy – wydawałoby się – dalszej i trudniejszej…?

To co łatwiejsze i to co na wyciągnięcie ręki często łatwiej przyjąć, bo narzuca się samo. Nie trzeba walki, wyborów, decyzji – wystarczy po prostu zgodzić się na to co jest.

Dalsze, trudniejsze i – na razie – niemożliwe do „doświadczenia” wymaga oczekiwania, pracy, czasem walki z samym sobą. Tak jest z dobrem, z wartościami, ale też z pracą nad samym sobą.

Ale to, co na tej drodze osiągniemy w jednej dziedzinie, owocuje także w innych obszarach naszego życia… na szczęście :)

chrystus-nad-gorami

 

Udostępnij na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *