Markus Zusak: Złodziejka książek

Właśnie skończyłam czytać Złodziejkę książek i zanim się z nią „pożegnam”, muszę o niej napisać.

Obawiam się, że moje słowa niewiele powiedzą o tej książce, bo przeniosła mnie w inną rzeczywistość, nie wiedziałam, że można tak pisać. Stwierdzenie, że mi się podobała, czy że jestem nią zachwycona, nie oddaje mojego stanu ducha po jej lekturze, nie wystarcza.

Najpierw była muzyka. Zobaczyłam okładkę filmu, przeczytałam tytuł i zaczęłam słuchać muzyki. Oto jej fragment:

Kiedy dotarła do mnie książka, muzyka już grała we mnie.

W warstwie fabularnej to opowieść o nastoletniej niemieckiej dziewczynce, Lisel Meminger, która dzięki przybranemu ojcu, Hansowi Hubermannowi, odkrywa miłość do słów. Będzie ich szukać w kradzionych książkach, będzie je dawać innym czytając, będzie je sama układać w opowieść o własnym życiu i ta opowieść dosłownie uratuje jej życie podczas bombardowania.

Max, którego jej przybrani rodzice ukrywają w piwnicy, ponieważ jest Żydem, nazwie ją „strząsaczką słów”, bo rozumie siłę ich oddziaływania, bo odczuwa ich głód, wreszcie – bo wie, jak bezradny jest człowiek ich pozbawiony.

Dla mnie głównymi bohaterami są… słowa i ich oddziaływanie w czasie. Kiedy narratorem jest śmierć, znająca, czy raczej znający (w powieści narrator jest rodzaju męskiego) każde następne wydarzenie i jego konsekwencje, słowa są na wagę złota. Mogą decydować – i decydują – o ludzkim życiu.

Obietnica, kłótnia, zachwyt mogą na zawsze zmienić czyjeś życie. I zmieniają. W rzeczywistości II wojny światowej bardzo dosłownie zmieniają.

Lektura Złodziejki książek to najpierw mozolna wspinaczka „pod górę”, by dotrzymać tempa opowieści i zrozumieć wagę każdego detalu, potem – towarzyszenie Liesel jak komuś, kogo się poznało poprzez coś dla niego najcenniejszego i wreszcie – bieg, żeby poznać jak najszybciej losy dziewczynki.

Ciążą niewypowiedziane słowa, a te, które powstały i zostały zapisane przez Maxa w Strząsaczce słów lub przez Liesel w Złodziejce książek, zyskują szczególne znaczenie.

To jedna z tych książek, które otwierają w głąb. Bardzo czekam na film. Polska premiera 31 stycznia.

Udostępnij na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *