Robert Drózd prowadzący Świat Czytników w wywiadzie dla Czytamy Razem

Gdy myślę o czytnikach, nasuwa mi się mnóstwo pytań… Nie dotyczą one kwestii technicznych, bo dobór parametrów to sprawa indywidualna. Zaczynam się wtedy zastanawiać nad czymś, co nazwałabym „filozofią czytania” ;)

Spisałam te swoje „jak?”, „dlaczego?”, „czy?” i skierowałam do specjalisty, którego blog Świat Czytników znany jest wszystkim miłośnikom książek elektronicznych. Zapraszam do lektury wywiadu, jakiego Robert Drózd udzielił specjalnie dla Was.

 

Z jakimi wyobrażeniami kupował Pan kiedyś swój pierwszy czytnik i na ile te oczekiwania się spełniły?

Pierwszy czytnik kupiłem już ponad 5 lat temu, w połowie 2010, gdy jeszcze mało kto wiedział o takim urządzeniu. Obawiałem się przede wszystkim tego, że kupuję gadżet, z którego nie będę korzystał. No bo jak kawałek elektroniki ma mi ułatwić czytanie?

Ale już parę tygodni później wiedziałem, że w moim życiu następuje czytelnicza rewolucja. Wprawdzie ówczesne czytniki miały szarawy ekran i działały dość wolno, ale okazało się, że w formie elektronicznej przeczytałem wiele tytułów, które wcześniej czekały bezskutecznie na półce. Przyzwyczaiłem się do absolutnej wolności czytania, tego że ze sobą noszę całą biblioteczkę, że to ja decyduję jak wygląda tekst – a nie wydawca, że mogę dodawać podkreślenia, a potem je przeglądać na komputerze…

Mając własny czytnik korzysta Pan jeszcze z tradycyjnych książek?

To nie jest tak, że przejście na e-booki oznacza porzucenie papieru. W formie elektronicznej preferuję beletrystykę oraz sporą część literatury faktu. Ale takie pozycje jak albumy, czy bogato ilustrowane podręczniki wciąż wolę na papierze. Jest też trochę takich książek, które przeczytałem – i polubiłem jeszcze w formie elektronicznej, ale stwierdzam, że chciałbym mieć je na półce. O tym, kiedy wciąż wybieram papier opublikowałem kiedyś artykuł na blogu:  Kiedy wciąż wybieram papier?

Czytanie książek papierowych wzmaga chęć do sięgania po kolejne pozycje – danego autora, z danego gatunku itd.

robert-drozd-czytnik-jezioro

Czy/na ile używanie czytnika może „uzależniać” i zawężać krąg zainteresowań wyłącznie do wydań elektronicznych?

Czytanie e-booków to wygoda, która rzeczywiście może uzależnić – nie wyobrażam już sobie jazdy komunikacją miejską z grubą książką papierową. I faktycznie jest tak, że jeśli książka nie ma wersji elektronicznej, to wpływa na moją decyzję o jej zakupie. Ale dzisiaj mam raczej nadmiar rzeczy do czytania, niż ich brak.

Przyglądając się od czasu do czasu nowościom wydawanym w formatach na czytniki odnoszę wrażenie, że jako posiadaczka czytnika byłabym bardziej uzależniona od dostępnych formatów niż teraz od drukowanych nowości. Czy i na ile posiadacz czytnika skupia się bardziej na dostępnych formatach wydanych książek niż na poszukiwaniu rzeczywiście wartościowych pozycji?

Dzisiaj większość nowości wychodzi już w formie e-booka, więc to coraz rzadziej jest poważny dylemat. Czasami oczywiście trzeba poczekać. Przykładowo, właśnie ukazała się autobiografia Kazika – na pewno chcę ją kupić, ale poczekam na wersję elektroniczną, która wyjdzie w listopadzie. No – a jeśli nie ma wersji elektronicznej i w najbliższym czasie nie będzie, to jest pytanie, dlaczego wydawca ignoruje sporą część czytelników. Kupno książki papierowej, to też niewidoczny – ale odczuwalny koszt jej przechowywania. Mam małe mieszkanie, w nim setki książek – i po prostu bardzo mało miejsc na półkach. Tak więc książka papierowa musi mnie przekonać, że warto dla niej to miejsce zarezerwować.

Stały dostęp do słowników w czytniku – chwyt marketingowy czy rzeczywista mobilizacja do sięgania po lektury w innych językach (np. takich, których trudno nam się uczyć pamięciowo)?

To, że Kindle miał wbudowany słownik było jedną z przyczyn, dla których zacząłem pochłaniać książki po angielsku. Kiedyś kupowałem sporo książek po angielsku w Amazonie czy na Ebayu – niestety często je porzucałem. Jedną z przyczyn było to, że co parę minut trafiałem na nieznane słowo – a sięganie do drugiego papierowego słownika było bardzo niewygodne. Teraz, szczególnie gdy wyszedł bardzo fajny Wielki słownik angielsko-polski na Kindle – wystarczy, że dotknę słowa, od razu mam tłumaczenie. Zdaje się, że bez słownika bym nie przebrnął np. przez „Taniec ze smokami” Martina.

Dziecko i czytnik – tak czy nie?

To tak jakbyśmy pytali – dziecko i książka :-) Jeśli uznamy, że czytnik jest po prostu nośnikiem dla książki, nie widzę powodu, aby dzieci nie miały brać do rąk czytników. Oczywiście na etapie nauki czytania i pierwszych książeczek dla kilkulatków, wciąż lepiej spisują się wydania papierowe, ale gdy w książce bardziej niż forma staje się ważna treść – dzieci na pewno chętnie po czytniki sięgną.

Czytnik jako „znak czasów” – sposób na niechęć do czytania?

Nie, nie uważam, aby jakiekolwiek urządzenie mogło magicznie przekonać ludzi, którzy czytać nie chcą. Z jednym dużym „ale” – mówi się, że Polacy nie czytają, a mało kto wyjaśnia, dlaczego nie czytają. Wiele osób, które przecież nie rozstawały się z książką w szkole czy na studiach teraz nie czyta, bo nie ma zwyczajnie na to czasu. E-booka możemy otworzyć w tych momentach, gdy mamy wolne 5-10 minut, choćby na przystanku czy w kolejce do kasy. W ten sposób książka może być z nami przez cały czas – co byłoby trudne w przypadku papierowych tomów. Wielu rodziców mówi, że zaczęli czytać podczas usypiania dzieci. Wtedy przydały się wtedy czytniki z oświetleniem, które są widoczne w ciemności, a jednocześnie nie rozpraszają dzieci.

Spotkał się Pan z opiniami rodziców – zwolenników papierowych wydań książek – którzy dzięki zakupowi czytnika „obudzili” w dziecku czytelnika?

To chyba przebiega inaczej. Zwykle najpierw rodzice przekonują się do e-booków, a dopiero potem dobry przykład przekazują dzieciom. Zaczyna się od pożyczania czytnika przez dzieci, potem chcą mieć własny.

Śledząc dyskusję pod jednym z Pańskich wpisów zobaczyłam wypowiedź: „kupiłem dziecku czytnik i wgrałem na niego lektury od 2. klasy wzwyż” – czy Pana zdaniem to dobry sposób na wychowanie do czytania?

Na pewno nie w taki sposób, że oto damy czytnik dziecku i każemy czytać – bo niechęć do lektur będzie taka sama w formie klasycznej, jak i elektronicznej. Jak wspomniałem wcześniej – sam czytnik nie skłoni do czytania. Zacząłbym od wgrania na czytnik tych książek, które dziecko zna i lubi, które czytało z rodzicami. Oczywiście – lektury na czytniku są rewelacyjną sprawą, bo uczeń ma zawsze do nich dostęp, nie musi stać w kolejce w bibliotece. Potencjalnie jest to też szansa dla szkoły – bo przecież dzisiaj wielu nauczycieli musi przerabiać to, co jest dostępne do wypożyczenia. Gdyby choć część uczniów miała wersje elektroniczne, możliwości byłyby większe.

Znając czytelniczy gust osoby, którą chcemy obdarować, możemy wybrać dla niej ciekawą książkę. Czy jesteśmy w stanie równie celnie wybrać dla kogoś czytnik, czy ze względu na wybór tych urządzeń na rynku i różnice w parametrach lepiej, aby zainteresowany sam określił, co dla niego jest najważniejsze?

Czytniki w przeciwieństwie do tabletów albo telefonów to proste urządzenia. Różne parametry techniczne są tak naprawdę nieistotne. Mamy na nich wygodnie czytać i tylko tyle.

Mówi się, że idealny czytnik to taki, który „znika” podczas czytania, tak że po parunastu minutach zapominamy, że korzystamy z urządzenia elektronicznego. Dlatego najlepszy wybór czytnika to własne doświadczenie. Jeśli sami mamy czytnik, warto pokazać go znajomemu, niech oceni, czy dał się wciągnąć.

Jeśli ktoś mnie pyta o rekomendację jakiś konkretny model – to polecam w pierwszej kolejności Kindle, z którego sam korzystam. Czytnik dobił już do siódmej generacji i jest wzorem dopracowania. Inne porządne marki to inkBook, PocketBook albo Onyx. Odradzam natomiast kupowanie „okazji”, mało znanych marek, które czasami widzimy w marketach elektronicznych – niby to takie samo urządzenie, ale doświadczenie czytania może być gorsze.

 

Dziękuję za wywiad, a wszystkich zainteresowanych e-bookami zapraszam oczywiście do odwiedzin Świata Czytników :)

Zdjęcie ilustrujące wywiad pochodzi od Pana Roberta.

Udostępnij na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *