Anne Karin Elstad: Ludzie z Innhaug. T. 1, Oline

Największy żal to ten, którego nie widzisz…

a ból, jaki przeżywa Gjertrud po śmierci Olego, położy się cieniem na jej relacji z córką właśnie wtedy gdy Oline będzie tego najbardziej potrzebowała.

ludzie-z-innhaug-oline

Ludzie z Innhaug, na której kolejne tomy czekam, „w zamyśle autorki miała być kroniką rodziny” – ten spokój z każdą kolejną stroną staje się bardziej wyczuwalny. Te, które walczą ze sobą, znajdą w końcu drogę zrozumienia, a spotkanie dwojga kochających się ludzi będzie miało konsekwencje także w życiu innych osób…

Norweskie pory roku 1809, aż do czasu strasznego głodu, wydobywają z mieszkańców gór cechy, które można podziwiać albo których nie da się znieść – obojętności tutaj nie da się zachować.

Oline jest silna, niezależna i uczciwa, a za tę niezłomność przyjdzie jej zapłacić. Jeśli miała to być rodzinna kronika, to spisywana przez pryzmat kobiecych przeżyć – zmagań, które nie zawsze będą mogły dzielić z najbliższymi.

Gjertrud, jej siostra Magret i córka Oline bardzo się od siebie różnią, choć pochodzą z jednego rodu. Każda z nich musi stawić czoła innemu bólowi i każda z nich poradzi z nim sobie inaczej.

Gjertrud przyjdzie długo czekać na wyzwalający płacz po śmierci męża. Upływający czas będzie ją oddalał od najbliższych, wyczekujących przejawu uczuć choćby w gwałtowności. Nie spotka się z nimi naprawdę, dopóki nie poczuje własnego żalu.

Magret, która zna ją od lat, choć wie, że siostra właśnie tak przeżywa każdy trudny czas, boi się tej oschłości, którą jedynie pogłębia trudna sytuacja, w jakiej znalazła się Oline. Nie ocenia jej jednak, nie osądza, choć napomina i ostrzega, przed odsuwaniem się od córki.

Dla szesnastoletniej Oline nadchodzące lato będzie wypełnieniem przeczuć i spotkaniem z prawdą, jakiej nie oczekiwała. Zmieni jej życie i wydobędzie cechy, które dotychczas wydawały się w niej jedynie zalążkiem.

To opowieść o kobietach, ale i o przebaczeniu, o rodzinie, w której niełatwo przeżywa się to, co najtrudniejsze, ale która potrafi „stanąć murem” za członkami swojej społeczności. O powrocie do siebie samej, choć nigdy nie nastąpiło fizyczne oddalenie i o przeglądaniu się w decyzjach drugiej osoby, żeby zmienić własne i uratować to, co jeszcze da się ocalić.

Udostępnij na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *