Anna Nowakowska – Pracownia Biały Kamyk – wywiad dla CzytamyRazem.pl

Słyszeliście o zajęciach z filozofii dla dzieci? Gdyby nie Ania, też zapewne żyłabym w (mylnym) przeświadczeniu, że ta dziedzina nauki przeznaczona jest raczej dla dorosłych… :) Poznajcie Annę Nowakowską, prowadzącą Pracownię Biały Kamyk

Jakie najdziwniejsze pytanie zdarzyło Ci się usłyszeć na zajęciach?

Wychodzę z założenia, że nie ma dziwnych pytań. A szczególnie, kiedy pyta dziecko. Dzieci pytają bardzo odkrywczo i niebanalnie. Widać, że starają się coś bardziej poznać. Filozofia polega głównie na stawianiu pytań. Dlatego cieszy mnie, kiedy dzieci pytają, poszukują, zastanawiają się dlaczego coś jest takie, a nie inne. W tym momencie mam w pamięci dwa ciekawe pytania młodych filozofów: „dlaczego ptaki latają, a człowiek nie?” (i nie chodziło tutaj wyłącznie o posiadanie skrzydeł, ale o sam fakt latania – dany ptakom z natury); oraz „w jaki sposób krzesło żyje?” (skoro wcześniej żyło jako drzewo). Natomiast jedna z ciekawszych odpowiedzi, która padła podczas naszych spotkań, gdy zapytałam „jak nazywają się ludzie, którzy filozofują?”, jedna z młodszych uczestniczek bez dłuższego namysłu odparła: „dziwoludki”. Tak bardzo spodobała mi się ta nazwa, że postanowiłam zatytułować nią pewną filozoficzną książeczkę dla dzieci, która właśnie powstaje… Na razie jest za wcześnie, aby zdradzać więcej szczegółów, niech to będzie niespodzianką :)

filo2

Prowadzisz pogadanki filozoficzne i zajęcia w grupach – różnią się wiekiem uczestników, sposobem prowadzenia, rodzajem Twojego przygotowania…

To prawda, każde spotkanie jest inne. Nie tylko dlatego, że każda grupa jest inna jako zbiór niepowtarzalnych indywidualności. Co jest piękne, ponieważ każda osoba wnosi w takie spotkanie coś swojego, nowego. Generalnie staram się rozdzielać grupy według wieku. Łatwiej jest pracować z jednolitą grupą, dyskutować na tym samym poziomie. Kiedy jest grupa wymieszana wiekowo, muszę dodatkowo dzielić uwagę na młodszych i starszych. Co nie znaczy, że grupy niejednorodne wiekowo są pomyłką. Często w takich grupach dzieci młodsze uczą się od starszych, a starsze uczą się cierpliwości wobec młodszych kolegów. Wiele też zależy od danych dzieci – czasami zdarza się grupa świetnie współpracująca ze sobą, a czasami starsze dzieci nudzi towarzystwo młodszych. Niemniej jednak zawsze wynosimy coś pozytywnego z każdego spotkania. Jeśli chodzi o moje przygotowanie, to najbardziej pomaga mi bycie mamą :) Filozofia jest bazą, fundamentem, którym jestem już przesiąknięta do szpiku kości, więc przygotowanie do spotkania bardziej polega u mnie na dopasowaniu owej wiedzy filozoficznej do poziomu młodego słuchacza i poszukiwaniu najbardziej ciekawych sposobów animacji warsztatów.

Opowiedz proszę o relacji między macierzyństwem a prowadzonymi przez Ciebie zajęciami.

Bycie mamą to przywilej, który wyznacza życiu nowy rytm. Dla dziecka matka przekracza siebie i swoje ograniczenia. Walczy o lepszą jakość życia, o lepsze relacje. Dziecko jest sprawdzianem, czy jesteśmy bliżej prawdy o człowieku, czy błądzimy w swoich wyobrażeniach. Dziecko jest autentyczne – całym sobą pokaże nad czym rodzic (tutaj: mama) powinien jeszcze popracować. Wiadomo – nie ma ideałów. Każdy z nas stale musi się doskonalić, aby być po prostu lepszym człowiekiem – dla najbliższych i dla innych. I w tym pomaga mi macierzyństwo – stale podnosi mi poprzeczkę, abym była lepszym człowiekiem w relacji – z każdym innym, a zwłaszcza z tym najmłodszym. Oprócz tego, grupy przeze mnie prowadzone stanowią zazwyczaj rówieśnicy mojej córki. Dzięki temu jestem „na bieżąco” z ich problemami, co bardzo pomaga w prowadzeniu zajęć.

Rodzice uczestniczą w zajęciach razem z dziećmi czy to jest czas tylko dla dzieci?

Zależnie od potrzeb. Zalecam wstępną rozmowę ze mną, aby rozwiać ewentualne wątpliwości. W razie konieczności zachęcam do wzięcia udziału w pierwszym spotkaniu. Nie mam nic przeciwko dyskretnemu towarzystwu rodzica na zajęciach, choć trzeba mieć świadomość, że niekiedy deprymuje to inne dzieci. Dzieci są bardziej spontaniczne w wypowiedziach, gdy nie ma dodatkowych osób towarzyszących.

image018

Z jakimi wątpliwościami rodziców zetknęłaś się do tej pory?

Szczerze mówiąc, ja lubię, gdy rodzice „sprawdzają” czy dobrze jest wysłać dziecko na tego typu zajęcia. Gorzej, gdy bezkrytycznie oddają swoją pociechę gdzie się tylko da. A wątpliwości mogą być przeróżne: jestem po KUL-u, a więc rodzice niewierzący mogą bać się, czy nie „indoktrynuję” przypadkiem ich dziecka. Jestem osobą wierzącą. Nie wstydzę się tego. Ale na zajęciach staram się szanować różność „światów” tych dzieci. Filozofia to nie teologia, oddzielam te dwie dziedziny. Choć i trzeba mieć świadomość, że na dalszym etapie filozofowania pojawia się problem istnienia Boga. Dyskutuje się na ten temat. Ale to już dotyczy starszych dzieci, które mają więcej samodzielności w myśleniu i same pytają.

Na każde dziecięce pytanie trzeba odpowiedzieć, czy są takie, przy których można dać dziecku do zrozumienia, że (właśnie: że nie jest gotowe do jej przyjęcia?)

Jeśli dziecko zadaje pewne pytanie – to znaczy, że jest gotowe na odpowiedź, którą i tak podskórnie wyczuwa; kwestia tylko w jaki sposób odpowiemy – trzeba liczyć się z wrażliwością dziecka i odpowiedzieć w taki sposób, żeby nie zburzyć w nim czegoś delikatnego. A dzieci pytają i o rzeczy ostateczne – takie jak życie i śmierć. Nie unikam takich pytań, a tym bardziej prób odpowiedzi na nie. Aczkolwiek staram się prowadzić spotkanie w taki sposób, że to dzieci same sobie odpowiadają, stanowiąc wspólnotę dociekającą, a nauczyciel delikatnie nakierowuje tok myślenia na tory jak najbliższe prawdzie.

Filozofia kojarzy się z poważną i raczej mało rozrywkową dziedziną – jak zrodził się pomysł prowadzenia takich zajęć z uczestnikami, którzy chyba raczej nie tworzą skupionej grupy słuchaczy? ;)

Wytłumacz to studentom filozofii, którzy często idą na ten kierunek, ponieważ jest interesujący :) Filozofia dla wielu ludzi (i dla mnie także) jest pasją, a pasja nie może być nudna. Owszem, bywają wykłady akademickie „poważne” i arcynudne, ale zwykle wtedy, kiedy wykładowca czyta skrypt zamiast mówić żywym językiem. Albo trwa w świecie idei oderwanych od rzeczywistości. O skupienie trzeba powalczyć. Zarówno na uniwersytecie, jak i na zajęciach z dziećmi. Czy o skupienie dzieci jest trudniej? Inaczej – to z pewnością. Ale jest to możliwe.

Dzieci dostarczają natychmiastowych informacji zwrotnych ;) – jak zmieniały się Twoje zajęcia od czasu, gdy prowadziłaś je po raz pierwszy?

Bardziej „wyluzowałam”. Daję dzieciom prawo do zmęczenia i kiedy widzę, że będzie ciężko z koncentracją, przemycam filozofowanie podczas wzmożonych prac artystycznych czy sportowych :) Praca z dziećmi musi być kreatywna, otwarta na ciągłe zmiany, dopasowanie się do danej grupy. Trzeba czerpać z tego radość, wtedy dzieci spontanicznie odpowiadają radosną akceptacją.

image019

Nie mogę o to nie zapytać: podczas zajęć polecasz dzieciom konkretne książki?

Korzystam z wszelkich dostępnych na rynku książek filozoficznych dla dzieci, ale nie każdą z nich bym poleciła do samodzielnego czytania – dla przykładu – korzystam z serii książeczek Co to takiego? – jest tam wiele ciekawych zagadnień, ale w formie pytań otwartych – czytanie takich książek wymaga pewnego komentarza ze strony dorosłego. Bardziej więc korzystamy z tego typu książek na zajęciach. Jest wiele pozycji wartych polecenia. Dla starszych dzieci np. trzymam książeczki nt. Platona. Dzieci widzą, że jest literatura specjalnie dla nich. Staram się też zaszczepić w dzieciach tęsknotę za klasyką. Pokazuję im dzieła samego Arystotelesa, Platona, współczesną encyklopedię filozofii. Może kiedyś do tego sięgną?

Czego uczysz się od dzieci?

Kreatywności, rzetelności, prawdy, szacunku do każdego człowieka i prostej radości.

Opowiedz jeszcze o spotkaniach Dzielne Niewiasty Junior, w czasie których prowadziłaś warsztaty dla najmłodszych dziewczynek (6-9 lat). Bardzo mnie zainteresował ten projekt :) Czy i jak (poza samą tematyką) różniło się Twoje przygotowanie do tych zajęć od przygotowania do pogadanek filozoficznych? Jak Ci się rozmawiało z dziewczynkami? Jak się czułaś w czasie i po spotkaniu? :)

To bardzo ciekawa inicjatywa dla dziewczynek (także starszych), powstała przy oo. Redemptorystach, nastawiona na formację dziewcząt w duchu dzielności. I moje warsztaty z filozofii wpisały się (mam nadzieję, że w sposób trwały) w to dzieło wychowawcze. Prowadziłam dotąd najmłodszą grupę, w przyszłości planowane są warsztaty z filozofii także dla starszych dziewczynek. Każdorazowo wyjeżdżam zbudowana z takich spotkań, ponieważ dziewczynki są bardzo chętne do współpracy i żywo reagują na moje zajęcia. Moje przygotowanie do tego typu spotkań nie różniło się w zasadzie od pozostałych. Za formację duchową odpowiadają oo. Redemptoryści, ja za formację filozoficzną – to dwie dopełniające się drogi.

Czy poza Tychami i Krakowem można Cię zaprosić do prowadzenia zajęć w innym mieście? Od czego zacząć – szukania miejsca, gromadzenia chętnych?

Jestem otwarta na wyjazdy także do innych miast. Najważniejsi są chętni słuchacze. Resztę łatwiej zorganizować, wszystko jest do ustalenia już indywidualnie.

Bardzo Ci dziękuję za wywiad. Dodam tylko, że wszystkie zdjęcia ilustrujące go należą do Pracowni Biały Kamyk – zajrzyjcie tam koniecznie.

Udostępnij na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *