Agnieszka Grzelak: Matecznik

Zdjęcie: Wydawnictwo W drodzeJeśli Twoja codzienność składa się z podejmowanych ciągle na nowo prób rozpoczęcia danej czynności i nie pamiętasz, kiedy udało Ci się dokończyć (czytanie, pisanie, wyszywanie, naukę języków – niepotrzebne skreślić, albo wstawić coś swojego) bez (pytania, narzekania, kłótni, prośby, płaczu dzieci – niepotrzebne skreślić, albo…) to nie czytaj tej książki. Nie czytaj, bo się zdenerwujesz.

Zanim dojdziesz do tego, co Cię tak irytuje, stwierdzisz, że nie czytałaś opowieści w trzeciej osobie, tylko przyczynek do własnej biografii :)

Agnieszka Grzelak opowiada o rodzinnej codzienności w taki sposób, że masz wrażenie odwzorowania Twoich (matczynych) myśli, dylematów, pytań, emocji i marzeń.

Opowieść o codzienności w sześcioosobowej rodzinie, w której dorastają cztery dziewczynki, może pomóc:

  • Tobie jako mamie poznać swoje emocje (często bardzo silne) i zobaczyć, że nie ma w nich niczego złego (jesli dotąd tak myślałaś),
  • spojrzeć z dystansem na swoją codzienność (czytając, oglądasz siebie),
  • Twoim bliskim – poznać źródło Twoich „niezrozumiałych” zachowań i chęć ucieczki w najcichszy zakątek świata,
  • zrozumieć, dlaczego każda chwila, którą możesz spędzić wedle swojego uznania, jest dla Ciebie na wagę złota

Temat dystansu do macierzyńskiej/rodzinnej codzienności pojawił się już na blogu, gdy pisałam o książce Justyny Walczak Dom pełen kosmitów. Wydaje mi się, że tam owego dystansu jest więcej, tu natomiast miałam wrażenie nieustannego „bycia w środku wydarzeń” i choć prowadzonej z humorem, to jednak walki o zachowanie spokoju.

Walka to o tyle optymistyczna, że właśnie w jej „ogniu” tworzą się więzi. Często niewidoczne na co dzień, a objawiające się z niezwykła siłą w chwilach najmniej spodziewanych. Wzruszające, zapadające mocno w pamięć i w serce.

I… nie napiszę już nic więcej, bo ostatni akapit powstawał już pod „gradem pytań” dzieci właśnie przybyłych do domu ;)

C’est la vie – idę zatem budować więzi :)

Udostępnij na Facebooku
5 comments to “Agnieszka Grzelak: Matecznik”
  1. Ja czytałam Matecznik. Dawno. Wieeele książek temu. Pamiętam, że nawet śmiałam się w którymś momencie, ale ostatecznie to kojarzy mi się tak jakoś gorzko- z matką, która ciągle ucieka przed dziećmi, zamyka się w innym pokoju, by przerabiać lekcje języków. Która sypie co rano córeczce słodycze na śniadanie, żeby móc zająć się szybciej ” swoimi” rzeczami… I tak każdego dnia

  2. Czytałam. Nie przeczytam jeszcze raz, bo mam podobne wrażenia jak Matka Polka. Natomiast koleżanka powiedziała, że pokazało jej to jak to jest mieć czwórkę dzieci. Zastanawiałam się w jakim celu autorka ją napisała i odpowiedź znalazłam na końcu. To jej pamiętnik złych chwil. Tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *