Andrzej Maleszka: Magiczne drzewo

Do tej powieści podchodziłam kilka razy – dosłownie (przy bibliotecznych półkach) i w przenośni. Będę szczera – konieczność zmierzenia się ze światem czarów nie nastrajała mnie przychylnie. Jednak gdy mój syn zaczął opowiadać o przygodach dzieci, o których usłyszał podczas zajęć w świetlicy, wiedziałam, że teraz już nie mam wyjścia :-) Jeśli masz wrażenie Czytelniku, że głównym powodem sięgnięcia po tę książkę była chęć zdobycia wiedzy, czy mam się cieszyć, czy też „stawać do walki” – masz rację :-)

Co może się dziać, gdy przedmioty wykonane z drzewa, w które uderzył piorun, zaczną „wędrować” po świecie? Może się stać wszystko, bo granicą jest wyobraźnia, a zainteresowanie dziecka zostało obudzone. Jeśli w dodatku bohaterami staną się dzieci w wieku czytelników… I tak wkraczamy w świat przygód Tosi, Kukiego i Filipa…

Pierwszą część – Czerwone krzesło – przeczytaliśmy bardzo szybko, bo czytająca na głos mama chciała wiedzieć, co będzie dalej :-) Moje obawy dotyczące czarów okazały się niesłuszne, ponieważ każdorazowe wykorzystanie magicznego krzesła do złych celów pociągało za sobą złe skutki, co moje dzieci doskonale wychwytywały. Kilka zdań bardzo mnie wzruszyło – jak choćby końcowa przemiana jednego z bohaterów i odkrycie przez niego radości z… czynienia dobra.

Bardzo zastanawiające były dla mnie konsekwencje przemiany odpychającej ciotki w małą dziewczynkę. Widzę w tym wielką prawdę znaną psychologom – dorosły, który „zniszczył” dziecko w sobie, cierpi, a z nim – jego bliscy. Znamienne jest zdziwienie małej Wiki, patrzącej na osoby zachowujące się niegdyś tak jak ona (dorosła) i postanowienie, że do takiej dorosłości nie chce wracać. To zresztą temat na osobny wpis :-)

Kończymy właśnie drugą część – Tajemnicę mostu. Ponieważ tam również pojawia się czarny charakter, czekam niecierpliwie na efekt przemiany ;-) Przed nami jeszcze część trzecia – Olbrzym.

Patrząc na reakcje moich dzieci, ich zainteresowanie i pytania myślę, że cykl Magiczne drzewo nadaje się dla czytelników i słuchaczy od szóstego roku życia. Im młodsze dziecko, tym bardziej polecałabym przeczytanie książki (albo jej planowanego fragmentu)  najpierw przez rodzica, ze względu na opisy, których najmłodszy słuchacz może się przestraszyć lub których może nie zrozumieć. Plastyczność obrazów uruchamia dziecięcą wyobraźnię (wielki pająk przechodzący z tablicy reklamowej do rzeczywistości), a niektóre postawy dorosłych dla małego dziecka mogą być szokujące (obojętność rodziców wobec dzieci podczas działania czaru).

Z pewnością wspólne czytanie dostarczy wielu tematów do rozmów i na to się przygotujcie drodzy Rodzice :-) Relacje, emocje, rodzina, a nawet… reklama, tudzież mnóstwo innych tematów. Zresztą do tej ostatniej rozmowy dotyczącej „prawdziwości” i celów reklamy odwoływałam się potem wielokrotnie. To zresztą jedna z zalet całego cyklu – mocne osadzenie w realiach, znanych dzieciom z codzienności.

Jeśli dotrwaliście aż do tego akapitu – bardzo się cieszę :-) I oczywiście czekam na Wasze uwagi w komentarzach.

Udostępnij na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *