Francine Rivers: Wojownik

Życie stało się skomplikowane. Wolność nie była tak prosta jak w marzeniach. Jako niewolnik wiedział, czego się spodziewać po kolejnym dniu i jak to przetrwać. Teraz nie wiedział, co przyniesie kolejny ranek. Każdy dzień był inny. (s. 44)

O Bogu Izraela pierwszy raz pomyślał patrząc, jak grad zabiera kilkumiesięczną pracę jego rodziny, niszcząc plony. To była potęga. Bóg żyjący, walczący o swój naród.

Przekonując rodzinę do wyruszenia, Kaleb też musiał walczyć, choć orężem były słowa. Drwili z niego, a żona na wszelki wypadek zapakowała „bóstwa domowe”, które miały ich „strzec” w drodze… Wyrzucenie skrzynki z bezwartościowymi figurkami było początkiem odrzucania balastów, które w tej wędrówce oddalało ich od Tego, który jest…

Rivers-Wojownik

Kaleb – brat, Kaleb – mąż i ojciec, Kaleb – zawstydzany przez Izraelitów i pogardliwie nazywany „psem”, doświadczywszy mocy Boga postanowił, że odtąd jego imię będzie symbolem odwagi i wytrwałości.

Cierpiał, gdy po powrocie z ziemi Kanaan, którą obiecał im Pan, w oczach ludzi, z którymi wędrował za Mojżeszem, nie zobaczył tej samej wiary, którą karmił się, widząc Boże cuda na pustyni. Tak bardzo chciał, aby zrozumieli, że to Bóg walczy, a ich zadaniem jest Go słuchać. Nie tworzyć sobie bożków, nie myśleć o łupach, nie ulegać lękowi i nie poddawać się zniechęceniu.

To nie znaczy by on sam, Kaleb, nigdy się nie bał ani nie czuł zniechęcenia. I jak gorzko zabrzmiało Boże zapewnienie, że to właśnie on wejdzie do obiecanej ziemi. Nie ci, którzy tak powątpiewali i chcieli własną siłą zdobywać to, co Bóg już im dał, aby móc sobie to zwycięstwo zawdzięczać…

Płakał patrząc, jak Bóg spełnia swoją obietnicę. Był jej wierny. Obiecał, że Kaleb wejdzie do tej ziemi, ale nie przyrzekł mu pełni sił ani odpoczynku.

Kaleb często w myślach tęsknił za tymi ciężkimi latami wędrówki po pustyni. Ludzie nauczyli się wówczas zdawać się we wszystkim na Boga – czy chodziło o żywność, wodę czy schronienie, czy też o obronę przed wrogami, którzy obserwowali i czyhali. Teraz, po zdobyciu Ziemi Obiecanej i osiedleniu się w niej, życie stało się łatwiejsze. Czujność Izraelitów osłabła, jakby zamiast czuwać woleli wylegiwać się na słońcu. Zapomnieli, że wiara to cięższa praca niż uprawianie ziemi. (s. 221)

Pisząc o ludziach wiary – czy to będą serie Synowie Pocieszenia, Rodowód Łaski, czy rodzinne sagi albo całkiem współczesne opowieści, Francine Rivers zawsze wydobywa to, co było dla nich najtrudniejsze. Jako „widzowie”, z perspektywy wygodnego fotela widzimy wyraźnie, jak blisko nich był Bóg i jak ich kształtował, aby mogli stawać się tymi, którymi mogli być według Jego planów pełnych pokoju.

Ich zmagania, rozpaczliwe wołanie do Boga, odchodzenie od Niego, bunt i powroty w całkowitej bezradności – to wszystko przyczyniało się do ich dobra, gdy tylko podejmowali decyzję, że chcą Go słuchać. To właśnie tak mnie przyciąga do powieści Rivers.

Francine Rivers: Wojownik (seria Synowie Pocieszenia)
Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne
Radom 2007

Udostępnij na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *