Biblioterapia i bajkoterapia

Moja droga do biblioterapii wiodła przez bajki terapeutyczne, które odkryłam podczas buszowania wśród bibliotecznych półek. Były to opowiadania, których autorką była Maria Molicka. Ponieważ temat dziecięcych emocji jest mi bliski, zainteresowałam się literaturą na ten temat i dotarłam do kwartalnika „Biblioterapeuta”, wydawanego przez Polskie Towarzystwo Biblioterapeutyczne.

Chciałam nazwać tę część serwisu „Dla nauczycieli”, ale bajkoterapia może być przecież doskonałą drogą dla rodziców. I możliwością, by być bliżej swojego dziecka. W tym miejscu znajdziecie informacje na temat teoretycznych publikacji dotyczących biblioterapii, do których moim zdaniem warto zajrzeć. Jeśli będziecie szukali konkretnych opowiadań czy bajek, zajrzyjcie do „Tematów”, które są umieszczone w prawym dolnym rogu strony.

Udostępnij na Facebooku

Written by Ola

Autorka tego wpisu stworzyła workbooka zawierającego praktyczne ćwiczenia dla kobiet, pomocne w sytuacji, gdy mamy problem z jedzeniem pod wpływem emocji: "Jem kiedy mi źle". Więcej o ebooku przeczytasz na blogu Zaczynam Teraz

2 comments to “Biblioterapia i bajkoterapia”
  1. Odkryłam bibilioterapię na studiach, dzięki zajęciom z panią Grażyną Sobieską, która wraz z koleżanką pracowała tą metodą z dziewczynami w poprawczaku. Dla mnie biblioterapia to niekoniecznie konkretne teksty „na temat” – to o wiele bardziej odkrywanie, jak każde dzieło, które uważamy za cenne, ważne i którym chcemy się „podzielić” może być niejako „oddawane” innym, jak można wzmacniać jego brzmienie w rejestrach, na ukazaniu których nam najbardziej zależy. Kilka lat pracowałam z młodzieżą na oddziale psychiatrycznym tą metodą. Pamiętam np. spotkanie osnute wokół obrazu Boscha, przedstawiającego Drogę Krzyżową. Najpierw młodzi odgadywali treść obrazu ze stopniowo odkrywanych fragmentów obrazu – twarzy ludzi, przedstawiających różne emocje. Potem, na podstawie zebranych przez siebie skojarzeń z tym, co widzą, pisali wiersze, zawierające te skojarzenia. Efekt był przejmujący, jeden z wierszy – chłopaka z tamtejszych „slumsów”, z niezwykle trudną historią, mam do dziś.
    Podobnie poruszające były zajęcia, które miałam okazję obserwować – z dziewczynami z ośrodka wychowawczego, które bazowały na baśni o brzydkim kaczątku. Gdy w baśni kaczątku robi się coraz trudniej prowadzące poprosiły, by dziewczyny napisały krótkie listy do kaczątka – jak chciałyby dodać mu otuchy, odwagi, nadziei. To było tak niesamowicie wyraźne- jak uniwersalny przekaz przekłada się na megaosobisty odbiór. Super!

  2. To „przekładanie się uniwersalnego przekazu na megaosobisty odbiór” jest dla nas – rodziców, dorosłych – powodem wielkiej odpowiedzialności… na szczęście…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zapisz się na bezpłatnyKurs Bez Słodyczy